[Vicious][Gawędy pofai] O wielkości gier i dysków, o nowej generacji i starych zwyczajach
Ostatnim czasem głośno się porobiło w świecie elektronicznej rozrywki o dyskach w nowej generacji konsol. I rzeczywiście jest to dość ciekawy temat. Sony do PS5 wrzuciło niecały 1TB dysk z czego do użytku gracza pozostało ok 660gb. W słabszej wersji Xboxa dostajemy dysk o pojemności ok 500GB, a dodatkowy dysk (tak możemy kupić dodatkowy dysk 1TB) kosztuje w sklepach ok 1tyś zł. Do PS5 nawet nie możemy dodać dysku zewnętrznego na dzień dzisiejszy.
Jakie to ma dla nas – graczy – znaczenie? Wydaje mi się, że
dość duże. I to negatywne dla świata gier. Dlaczego? Ponieważ słynny PC Master
Race rzeczywiście dostaje teraz wodę na młyn, wiatr w żagle itd. itd. Na PC
ograniczają nas tylko pieniądze – pojemności możemy sobie wybrać do woli. Bo
popatrzcie – COD Warzone zajmuje już ponad 250GB (!). RDR2 zajmuje ok 100GB. To
już nam daje 350GB. Na DWIE gry. Średnia wielkość gier AAA dzisiaj to ok 50GB.
Domyślam się, że taki Cyberpunk 2077 będzie zajmował ok 150GB. To jest szalone.
Mocno. Gier będziemy mogli zainstalować coraz mniej. I to zaczyna być problemem
nowej generacji. Rozwiązaniem może być granie z chmury – bądź pobieranie w
trakcie gry pewnych danych z chmury – jak to jest w przypadku Microsoft Flight
Simulator. Tylko – czy to rzeczywiście takie dobre? Producent zamknie serwery,
stracimy dostęp do internetu – i już nie zagramy.
Inną kwestią jest wielkość gier. Twórców chyba już mocno
pogięło w tym temacie. Wspomniany RDR2, Warzone – a można wymieniać i
wymieniać. Dla porównania – CAŁA biblioteka gier na SNES ma nie całe 10GB. Czy
gameplay'a jest tam mniej? Dalej – Risk Of Rain 1 – nie całe 100MB, Binding of
Isaac – ok 1GB. Jestem w stanie pojąć, że gra może zajmować do 50GB – jak np.
Wiedźmin 3 – gdzie naprawdę mamy sporo kontentu. Jednakże – 100 i więcej ? Mój
pierwszy dysk w komputerze to był 800MB, kolejny 2,1GB nie wiedziałem czym
mógłbym go zapchać. Teraz ludzie się burzą jak dostają 32GB w telefonie. Wszystko
staje na głowie. Programiści zamiast iść w gejmplej – to ładują scenki z
MotionCapture, filmiki po pół godziny a resztę grania dopychają nic nie
znaczącym grindingiem, szukaniem znajdziek na mapie, znajdowaniem nikomu na nic
nie potrzebnych znajdziek (np. pudełka papierosów w RDR2, Plakatów czy
magazynów w grach Mafia) bo nagle okazuje się, że takiego stricte grania jest
na 5-10h. Wystarczy popatrzyć na masę małych gier – zwanych nie wiem czemu
Indie – małych rozmiarem fizycznym ale z masą grywalności. Coś jest ostatnio
nie tak. Duże gry AAA – zajmują od cholery miejsca, często wychodzą z bugami
które tylko żenują, łatki "day-one" zajmują po kilkadziesiąt GB.
Dostajemy obraz istnego szaleństwa. Przestrzeń 100GB już dawno przestała robić
wrażenie. A grywalności? Naprawdę jest tak dużo? Popatrzmy na RDR2 – dłuuugie sceny
jazdy na koniu – masa zadań pobocznych – przejście gry zajmuje ok 50h. Ale
jakby to skrócić do podstawowego gejmpleja – nie bawiąc się w poboczne rzeczy i
przyśpieszając dłuuugie sekwencje jazdy – starczyłoby góra na 10h. Death
Stranding – tam prawie nie ma gejmpleja – chodzenia co niemiara, nie wiele się
dzieje, masa pobocznych i nic nie wnoszących questów. Normalnie jakby dostać
obuchem w ryj. Coś mi się zdaje, że rynek gier zapędza się w kozi róg. Nie
wiedzą w którą stronę leźć. Przykład Cyberpunku – przekładanie premiery, gra we
wczesnym stadium okazuje się średnim tytułem, wykorzystywanie pracowników itd.
Do czego zmierzają twórcy? Do przyjemności z grania czy do walki o lepsze
parametry rozdzielczości, fpsów czy szczegółowości wykonania gałki ocznej
piłkarza? Na co komu to? PC master race – rozumiem. Ale na konsolach to ja chcę
grywalności bez zastanawiania się czy mi się dany tytuł odpali czy też nie.
Chce wsadzić płytkę i grać a nie ciągnąć co tydzień łatek po x GB. I trzymać
kolosy na dysku o wielkości XXX Gb.
Z tego też powodu widzę dwa wnioski. 1. Pozycja Switcha
jest niezagrożona. Twórcy małych tytułów mają platformę (bardzo duża ilość
egzemplarzy konsoli – ostatnio sprzedaż przekroczyła 70mln sztuk) na którą
warto wydać gry. W Switchu mamy karty microSD – ja mam wmontowaną kartę 256GB –
mam wolne jeszcze ze 100GB a mam zainstalowane ok 30-40 tytułów – w tym
naprawdę duże pozycje jak Borderlands 2 czy też Captain Tsubasa, Saints Row. Ta
konsola będzie mekką dla graczy i mobilnych i stacjonarnych którzy nie gonią za
ultra realistyczną grafiką, 120fps w 8k. Grywalność przede wszystkim w znośnej
oprawie audio-wizualnej. Szczególnie, że jest to handheld o mocy Xboxa360 lub
PS3. GTA5 mogłoby już dawno na niej działać. A przykład takiej Zeldy BOTW
pokazuje, że można zrobić naprawdę przepiękne gry AAA mniejszym kosztem. Rune
Factor 5 wygląda też niesamowicie a na pewno nie będzie zajmował 50gb.
2. PCty wygrają w walce z graczami pro (nie lubię tych
podziałów). Ta generacja – oprócz w miarę sensownej ceny – w ogóle nie ma
sensu. Za rok-dwa będzie przestarzała a każdy będzie musiał wydać dodatkowe
pieniądze na dyski. I przykład xkloca pokazuje, że ceny są astronomiczne –
zupełnie nie współmierne do cen dysków na PC. Różnica w ładowaniu gier na
poziomie 30sek nie przemówi na korzyść w żaden sposób. Zresztą – kto odpala 10
gier w tle? I przełącza się między nimi? To był tak wielki problem w konsolach
PS4-Xone? Serio? Mainfeature? Za cenę nowej konsoli kupimy kartę graficzną
która może nam posłużyć kilka dobrych lat. Całą resztę złożymy za cenę drugiej
konsoli. Ale – mamy wszystko co trzeba. A w przypadku konsol? ….
Musimy zaczekać by dowiedzieć się co przyniesie przyszłość.
Ale dla PS5 i Xkloca nie widzę wielkich szans na powtórzenie wyników
poprzedniej generacji. Będzie ciężko. Ja zostaję na razie z PS4 – szczególnie,
że Sony obiecało wsparcie dla tej konsoli na kolejne lata – i przede wszystkim
ze Switchem – gdzie ostatnie wakacje pokazały jak to jest fajnie rozwiązana
konsola. Będąc w pensjonatach mogłem się cieszyć grą w swoje ulubione tytuły
nie musząc targać TV, kloca w postaci konsoli i do tego pada. Twórcom gier
życzę ogarnięcia się w produkcji – to ile zajmują teraz gry zakrawa o kpinę.
[Vicious] Czy czeka nas kryzys jak w roku 1983 ?
1. Dziwne kroki Sony
Sony ze swoją Playstation 5 robi bardzo dziwne rzeczy. Nadal nie wiemy :
- jak konsola wygląda
- jaka ma być cena
- startowe tytuły
- jak wygląda sprawa wstecznej kompatybilności
- jak wygląda sprawa z dostawą części do produkcji konsol w dobie pandemii
- PS4 sprzedaje się nadal jak szalone (to tak na dodatek)
Sprawa związana z konsolą Sony jest bardzo mglista i dziwna. Mamy maj. Nadal na dobrą sprawę nic nie wiemy o samej konsoli. Jak wygląda, co będzie można na niej robić itd itd. Wszystkie te konferencje jakie Sony robiło wyglądało dla mnie jako mydlenie oczu. Mamy super dysk... Patrzcie jakie mamy logo... Tak wygląda nasz pad... Ale gdzie konkrety ? Konsola ma być w sprzedaży za pół roku! I nic o niej nadal w sumie nie wiemy!
2. Brak exclusive dla nowego Xklocka.
To był jedno z największych info jakie mnie zaskoczyło. Wydać konsolę. Bez gier exclusive... I to przez okres dwóch lat. I jeszcze śmiało o tym mówić na forum publicznym podczas prezentacji nowej konsoli. Po dwóch latach to konstrukcja zawarta w konsoli będzie już przestarzała!!! Co to za kretyński pomysł ?! Udostępnianie gier na komputerach w serii Gamepass to też bardzo ciekawa zagrywka. Niech mi ktoś wyjaśni - po co mam kupować tą konsolę (jak za dwa lata to będzie produkt już ze średniej półki) jak zapewne pogram w dany tytuł na PC ? Nie lepiej kupić bardziej uniwersalny komputer (gdzie mogę zawsze zmienić podzespoły) niż brać konsolę która nie ma niczego ciekawego do zaoferowania ?
3. Nintendo zamyka sklep eshop w niektórych krajach.
Eshop dla WiiU oraz 3dsa ma być zamknięty w niektórych krajach ameryki południowej. OK - chodzi o sklepy w których można tylko odebrać produkty z kodów. OK - może i nie ma tam wielkich rzeczy ale update'y gier i konsol ? Co z nimi ? To aż tak wielki problem dla Big N ? Aż tak cienko już przędą ? Dodatkowo - odwołany Nintendo Direct czerwcowy, brak zapowiedzi gier od samej Niny... To już naprawdę nie brzmi ciekawie. Czyżby aż tak było ciężko Japończykom? Sprzedaż samych konsol jest utrudniona przez problem z dostawą części do produkcji. Cisza jaka jest od Nintendo też jest przerażająca.
4. Odwołane wszystkie większe imprezy.
Nie będzie E3. Nie będzie Gamescom. Niby ma być coś w postaci webinariów. Niby. Sony robi swoje bieda-konferencje, M$ opowiada jakie xkloc jest fantastyczne - ale bez gier na wyłączność, Nina odwołuje nawet swoje własne Directy... Dodajmy do tego opóźnienia w premierach gier (przenoszone nagle i po diable) - głośne ostatnio The Last of Us 2 czy też Cyberpunk 2077. I mamy bardzo ciekawy obraz branży.
5. Praca zdalna
Wszyscy deweloperzy muszą pracować zdalnie. Ktoś powie - ale to przecież w dobie szybkich internetów to nie wielki problem. Programiści się zgadają i mogą być cały czas dla siebie dostępni Online więc dadzą radę. Prawda ? No nie... W dobie złożoności ówczesnych produkcji potrzeba wielu branż. Przykładowo - Motion Capture - do tego są potrzebni aktorzy, masa sprzętu, godziny prac przenoszenia ruchów do gry. Drugim świetnym przykładem jest soundtrack - jak mają się zbierać i nagrywać orkiestry symfoniczne, zespoły muzyczne kiedy sami nie mogą pracować ?
To wszystko zbiera się na dziwny obraz całości. Z jednej strony siedzimy więcej w domach więc i sprzęt do grania sprzedaje się jak świeże bułeczki, gry schodzą fantastycznie. Ale... Nowych gier AAA nie ma za wiele. Masa popierdółek, Indie (które już dawno przestały być indie) i remastery - to jest to co dostajemy. Ile na tym branża wyżyje ? Do tego dodajmy rok w którym miały się pojawić nowe konsole - czyli zmiana branży - w momencie kryzysu światowego każe raczej ostrożnie patrzeć w przyszłość. Ja szczerze obawiam się, że może nas czekać kryzys jak w latach 80tych. Duży wydawcy działają dość słabo ostatnimi latami (Blizzard/Acclaim, EA, Dice) zaliczając wpadki za wpadkami. Odwoływane są duże tytuły (jak chociażby ostatnio WWE 21), wstrzymane plany rozwoju już istniejących (koniec scenariuszy dla Battlefield 5). The Last Of Us 2 - odwołana w ostatniej chwili premiera połączona ze zwrotem pieniędzy graczom którzy zamówili grę w preorderze (niby ma wyjść w lipcu ale to zobaczymy co to będzie), Horizon Zero Dawn - zapowiedziana na PC exclusive z PS4 (jakoś gadka o chęci dotarcia do większej rzeszy graczy do mnie nie przemawia), przełożona premiera Death Stranding na PC. No dużo się dzieje negatywnego na rynku. Ja czekam z niecierpliwością co będzie dalej w mojej ukochanej branży rozrywkowej.
[Vicious] O Nintendo Switch słów kilka(naście)...
Ale do rzeczy. Od 3 miesięcy męczę u siebie konsolę Nintendo Switch - konsolę, którą hejciłem bardzo długo. Postanowiłem ją sobie zakupić jako produkt do hoteli (moja obecna praca polega na wyjazdach delegacyjnych często z nocowaniem po hotelach). Miałem w planach kupno albo tabletu iPada albo właśnie konsolkę Switch. Po ogarnięciu wszystkich za i przeciw wybór padł na konsolę od N. Na początku podchodziłem do niej jak do produktu na którym odpalę emulatorki, androida i od czasu do czasu jakąś gierkę z biblioteki Switcha. I jak się zmieniło wciągu tych 3 miesięcy ? Ano zmieniło wiele... PS4 od dłuższego czasu leży nie używane a ja ciupie w giery na Switchu że aż miło. Kupiłem już parę gierek i nie mogę się oderwać.
Switch - materiał na najlepszą konsolę wszech-czasów ?
Po 3 miesiącach obcowania z produktem od Niny mogę śmiało stwierdzić, że z zagorzałego przeciwnika Switcha stałem się zagorzałym jego miłośnikiem. Dlaczego ? Przyczyn jest wiele. Nade wszystko mobilność. Mogę grać na tej konsoli dosłownie wszędzie. W łóżku, na fotelu, przed TV. Przełączanie między trybami mobilnymi a przenośnymi jest nie zauważalne, szybkie i wygodne - tak jak powinno to wyglądać. Gry w wersji na TV wyglądają lepiej i działają lepiej - ale to mobilne granie daje fantastyczną satysfakcję! I ta świadomość - zagrasz tak jak lubisz i gdzie lubisz. Zamiast np. kisić się w domu przed TV - pyk wyciągamy konsolkę i idziemy grać na leżaczku przed domem. Tak to jest to co brakuje PS4 czy XB1. PS4 ma zalążek tego (granie Remote na Vicie) ale działa to jak działa. Z lagami, zależne to wszystko od prędkości naszego routera i jakością nie dorównuje konsolce Niny (abstrahując od tego, że trzeba kupić konsolę dodatkową).
Kolejny plus tej konsoli to wielkość - to jest na dobrą sprawę tablecik (6 calowy) z przyczepionymi padami. Joycony (pady) są dość dyskusyjnym tematem - czy wygodne, że "latają" w dokach tabletu etc. etc. Ale ich pomysł jest kolejnym plusem. Można wyjąć obydwa i włączyć grę dla dwóch - każdy łapie swojego joycona i zabawa gwarantowana. Właśnie - zabawa. Couch multiplayer praktycznie jest martwy dla konsol ze stajni M$ czy Sony. A nawet jak jest to jest utrudniony (np. na Sony musimy założyć konto dla drugiego gracza - nawet jak chcemy zagrać parę partii w jakąś gierkę bo ktoś wpadł do nas na 15min). Spora część gier w konsoli od Niny ma wbudowany multiplayer. Dzielony jest ekran - i zabawa na całego. I to często do 4 graczy naraz! Bomba !Tego w dzisiejszych brak (szczególnie mi) brakuje. Prostego multi na jednej kanapie w gronie przyjaciół/rodziny.
Tablecik - mimo że mały - nie dość, że ma podzespoły o wiele starszego Nvidia Shield (opartego na androidzie) to troszkę mocy ma (wg. danych 1 Tflop). Udowadniają to programiści którzy portują gry na pstryczka. Mianowicie taki Wiedźmin 3 - który nadal jest dość wymagającą grą na PC - na Switchu sprawdza się fantastycznie. Działa w stałym klatkarzu, na TV prezentuje się całkiem nie najgorzej. Metro (stare strzelanki) - działają płynnie i wyglądają fantastycznie. Tu musimy przejść do pewnej sprawy - Switch nie jest dla ludzi którzy wymagają 60FPS w 4k. Ogólnie jest teraz taki trend, że wszystko musi działać ultra płynnie w najwyższej rozdziałce bo inaczej to jest kompletnie nie grywalne. Jednak dla takich dziadów jak ja - gdzie często nie miało się 20 FPSów (ach pamiętne granie w Quake w 20 FPSach czy też Tomb Raider w 15) - gdzie nie stawiam płynności rozrywki na piedestał grywalności jest to strzał w 10tkę. Mnie szczerze mierzi 60fps (nie dałem rady ograć metro na PS4 bo tam ten klatkarz działał negatywnie na mój układ trawienny). 4k mnie nie interesuje. Mnie interesuje grywalność, mobilność i spokój święty. I jak będę miał dostęp do gier na Switchu czy innej platformie to wybiorę Switcha. Proste. Bo wygoda...
Oczywiście konsola ma swoje wady. Pierwsze to wykonanie joycon'ów... Te analogi... Driffting pojawił się po 3 miesiącach na lewym joyconie. Denerwujące - a jedyną możliwością naprawy jest wymiana. Wymiana - i potrzeba śrubkręta Y - dziwnego wymysłu niny. Śrubki Y szybko się ścierają więc po kilku takich wymianach nie wiem jak będzie wyglądała sprawa naprawy jakiejkolwiek. Kolejna sprawa - cena gier. Na switchu znajdziemy genialną bibliotekę gier tak z 5-8 lat starszych ale w cenie najnowszych tytułów (~250zł). Oczywiście jest cała gama indyków - na tej konsoli indyki rosną jak grzyby po deszczu - dobrze bo sporo z nich jest świetnych i na tej konsoli wyglądają wyśmienicie (Katana Zero, Ori and The Blind Forest etc.) - tylko znowu - CENA... Kolejna sprawa - wykonanie stacji dokującej... Kupiłem nieoryginalny dok. Poczytałem w internecie jakie są problemy z nimi. I wróciłem do oryginalnego (bardziej uciążliwego i rysującego ekran) ponieważ nie chcę spalić układu w konsoli... To co oni tam wymyślili (wraz z dziwną ładowarką - niestandardową na każdy możliwy sposób) woła o pomstę do nieba. Dziwię się, że Nina nie chce zarobić na tych peryferiach. Niech wydarzą ładowarkę do konsoli z wyjściem HDMI wbudowaną w kostkę (by nie męczyć się z dodatkowym dokiem) i już by mieli sprzedaż że hej.
Switch a konsole PS5 czy nowy Xkloc
Jestem zdania, że konsolka Niny ma wielki potencjał na walkę z najnowszymi konsolami, które mają się pojawić. Dlaczego tak uważam ? Ponieważ koszt produkcji nowych gier będzie stale rósł - z prostego względu. Wysokie rozdzielczości wymagają lepszej jakości tekstur, lepszej jakości dźwięku, lepszych detali, lepszego motion capture itd itd. Czas pracy nad takim tytułem będzie szalenie długi i czasochłonny. Studia które będą miały pomysł na grę, ale nie będą mieli finansów będą mieli gdzie taką grę wydać. Na rynku jest miejsce dla słabszego sprzętu. Prostej architektury na którą można przecież zrobić wiele remasterów starych gierek i dorobić parę groszy. Szczególnie, że baza konsol rośnie z miesiąca na miesiąc - więc i odbiorców jest coraz więcej. I nie zapominajmy, że rynek gier w większości należy do mobilnych tytułów - czyli, że ludzie kochają PROSTE i nie rozbudowane gry. Nie potrzebują do tego 4k 120fps, HDR, 3D i bóg wie czego jeszcze.
Ale ale. Jest parę ALE. Nintendo musi w końcu wprowadzić pełnoprawne apki jak Netflix, Spotify czy HBO. Bez społecznościowych aplikacji Switch bardzo wiele traci. Jakbym mógł oglądać film Netflixa na tablecie - po czym przejść do salonu i dokończył oglądanie na 40 calowym TV to byłby strzał w dziesiątkę. Nie rozumiem polityki Nintendo w tym miejscu. Brak zwykłej przeglądarki, możliwości zajrzenia do Spotify jest dla mnie strzałem w kolano.
Kolejna sprawa - nie zrozumiała dla mnie zupełnie - wydanie Nintendo Switch Lite... Najważniejszy feature czyli granie na TV przestał istnieć na tej wersji. Mniejszy ekran, na stałe wbudowane kontrolery... Handheld za prawie 1k zł. Gdyby zostawili jakąś opcję na podłączenie do TV. Nope. Jakby Nintendo kompletnie nie wiedziało w którą stronę się wybrać. Czy w stronę Handhelda czy stacjonarki. Nie zrozumiały dla mnie krok, który może pogrzebać fantastyczny pomysł.
Podsumowując
Jeżeli szukamy konsolki, którą możemy zabrać ze sobą wszędzie, podpiąć do TV gdy mamy możliwość, na dodatek kochamy tytuły od Nintendo - to jest to strzał w dziesiątkę. Cena samej konsoli oraz gier trochę odstrasza. Ale jednak jest to naprawdę świetny sprzęt. I ma przyszłość przed sobą.
[Vicious][Gawędy po fai] Xperia play again, Zoom, WOŚP
1. Należy wgrać szybki i zdebloatowany Rom – szczerze polecam Rom od Krisdee z XDA oparty na ICSie w wersji 4.0.4 (Rom oparty na oficjalnym lecz nigdy nie wydanym publicznie Romie od Sony Ericssona).
2. Zmiana kernelu – Lupus – i wszystko jasne. Najlepszy w moim odczuciu jest Lupus v7 GB-ICS.
3. Greenify – aplikacja ubijająca programy działające w tle (typu Facebook, Instagram etc.). To jest must have – minimum w wersji nie płatnej – a zalecana wersja płatna.
4. SetCPU lub coś w ten deseń – programik do podkręcenia procka – ustawienia dla mnie optymalne to ~250 - ~ 1200 mhz i gouvernor cfq. Telefon otrzyma fajnego „kopa” i w miarę płynności.
5. Fast Reboot – po każdym wyłączeniu gry/emulatora zalecam klepnąć Fast Reboot’a. Tak dla własnego spokoju.
6. I ostatni – ale chyba najważniejszy – Titanium Backup (zalecany płatny PRO). By wszystkie (z małymi wyjątkami jak klawiatura, przeglądarka etc.) apki wrzucić na kartę SD. W systemie w 90% tego nie możemy tego zrobić (sam nie wiem czemu). To pozwala mi zachowywać bezpieczne ~ 200mb wolnej pamięci w telefonie (jaja się zaczynają jak mamy poniżej 100mb wolnej przestrzeni). Resztę – jak kto lubi i potrzebuje. O apkach polecanych mógłbym artykuł na parę stron napisać – ale szczerze nie wiem czy to jest potrzebne.
Dzięki powyższych rad otrzymujemy fajnie działający telefon i genialnie pracującą konsolkę na emulatory (ja gram tylko na emulatorach – gry androidowe szczerze nie interesują mnie). Musimy pamiętać, że nie będzie to rakieta. Prędkość działania będzie – powiedzmy sobie szczerze – znośna. Czasami lag się pojawi, Facebook będzie ładował się parę sekund, przeglądarka będzie przewijała strony z lekkim przeskokiem/lagiem. Ale wszystko działa jak marzenie – Twitch, Tweeter, Facebook, Instagram, Feedly, YouTube – to wszystko u mnie działa i to BARDZO dobrze – dla mnie wystarczająco.
Czego będzie mi brakowało po Zoom’ie ?
1. Ekranu – kurcze może nawet nie tych kolorów SuperAmoled’a a jasności i jaskrawości. Mobile Bravia Engine naprawdę jest cieniutka – a LED a superamoled to różnica miażdżąca.
2. Pamięci 1,5gb ramu – na mój gust 1,5 gb to absolutne minimum by te pier… kombajnowe aplikacje z toną powiadomień mogły w miarę płynnie działać w tle (choć też i niekoniecznie bo kilka razy miałem informację, że RAM jest zapchany w 90% - żenada).
3. Aparatu – no cóż. Aparat w XP jest umowny – ale fajne fotki można i nim też strzelić. Ale co zoom to zoom. Co 16mpx to 16mpx.
4. Jakości muzyki na słuchawkach. Yep – XP ma genialne głośniki stereo. Kocham je. Ale na słuchawkach zdecydowanie wygrywa Zoom.
Kilka przemyśleń odnośnie Zoom’a oraz innych nowszych Smartphone’ów. Samsung (i z tego co wiem kilka innych firm) zrobił najgłupszą i najbardziej nie zrozumiałą rzecz jaką kiedykolwiek widziałem. Dowiedziałem się o tym dopiero jak zacząłem zabawę z Zoom’em. Szukałem w Internecie jak rozwiązać ten problem – ale praktycznie się nie da (tzn. jest program który choć troszkę nam pomaga ale często laguje telefon a na dodatek nie jest to sprawa idealna). Chodzi o to że Samsungi mają wbudowaną pamięć (Zoom 8GB) i to się bardzo chwali. Ale czemu ja się k… pytam ta pamięć ma katalog SDcard ??? O co chodzi – podczas przenoszenia apek (tych co się da) na kartę pamięci – w rzeczywistości przenosimy ją z jednego katalogu do drugiego… Na tej samej 8gb powierzchni – tylko w inny katalog. Karta pamięci ma nazwę extSDcard i za Chiny nie idzie tego zmienić. DRAMAT. Wgrywałem apki (w tym i parę mocnych i obszernych gier) za każdym razem przenosząc na (niby) kartę pamięci a tu po chwili ZONK. Brakuje miejsca. Po chwili lag i restart telefonu… No bomba. Ciągłe informacje o braku miejsca na zainstalowanie apki to standard… Kto to wymyślił ? Kto doprowadził do takiego stanu ? Czemu tego od razu nie zmienili ??? Czemu tak jest do dnia dzisiejszego ??? Te pytania zostaną dla mnie bez odpowiedzi. Kartę pamięci można sobie w d… wsadzić. Nadaje się tylko do ściągania torrentów czy też przytrzymywania muzyki. Kolejną sprawą lekko denerwującą w Zoom’ie był ekran. Nie wiem czy tylko mój egzemplarz tak miał – dlatego nie będę psioczył na resztę – ale ekran jak był w pewnej części nagrzany (przykładowo od noszenia w kieszeni spodni nagrzana była tylko górna część) to potrafił błędnie wybierać opcje. Po chwili wracało wszystko do normalności, ale często doprowadzało to do szału (trzeba szybko zadzwonić a tu się GTA włącza…).
Kolejny rok – kolejny WOŚP. Już pisałem kilka razy o tej akcji (nie na tym blogu) i nadal mam swoje inne zdanie. Kontrowersyjne dla wielu. Nadal chciałbym wiedzieć kto płaci za występy „gwiazd”, prąd, obsługę, budowę scen koncertowych, drukowanie naklejek i ulotek, obstawę Policyjną etc. etc. Jak to ma być akcja charytatywna to nie chce by szły na to pieniądze z moich podatków !!! Akcja charytatywna nie powinna mieć takiej pompy w radiu i telewizji. Za te ich reklamówki i relacje płaci się gruby hajs (zgadnijcie z czyjego portfela) bo tracimy na reklamach, programach etc. Studia trzeba opłacić, prąd, infrastrukturę itd. itp. Jak chce to robić TVN czy Polsat – to niech sobie to robi. To są prywatne stacje i to One będą wiedziały jak na tym zyskać a nie stracić. Kolejna sprawa – czemu Owsiak tak bardzo boi się zeznań. Jak jest taki nieskazitelny i akcja WOŚP jest tak wspaniała – to niech to w końcu wykaże by było czarno na białym. Takim jego zachowaniem ja nie mam szczerze zaufania do tej akcji. Caritas wydaje tyle pieniędzy w miesiącu co oni za cały rok uzbierają. A, że ich nie widać – akcji charytatywnych nikt nie chce pokazywać. Lepiej pompę. Nie zrozumcie mnie źle. Co roku wrzucam do puszek. Bo wiem jak bardzo potrzebne są te sprzęty (ale uważam, że te powinny być kupowane na bieżąco z mojego ZUSu a nie roztrwanianie na kolejne premie dla dyrektorów placówek tego g… zusu). Moja córka z takiego po urodzeniu skorzystała. I kolejna pewnie też skorzysta. Jednakże Panie Owsiak – rzućmy karty na stół. Chcę wiedzieć co pod tą akcją „charytatywną” siedzi. Kto wybiera firmy produkujące sprzęt medyczny, za jaką idą cenę, kto płaci za te powyższe rzeczy. Na to pewnie nigdy się nie dowiemy bo wiemy jaki jest Pan Owsiak.
Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich. I zdrowia – bo tylko to jest najważniejsze. Resztę można wypracować ;) .



















