Absolutnie żadnych lag

Techniczno-życiowy blog.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nintendo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nintendo. Pokaż wszystkie posty

[Vicious] O Nintendo Switch słów kilka(naście)...

DAMN jak dawno tutaj nic nie pisałem :D . Chyba jak każdy. Za nie długo minie 5 lat.

Ale do rzeczy. Od 3 miesięcy męczę u siebie konsolę Nintendo Switch - konsolę, którą hejciłem bardzo długo. Postanowiłem ją sobie zakupić jako produkt do hoteli (moja obecna praca polega na wyjazdach delegacyjnych często z nocowaniem po hotelach). Miałem w planach kupno albo tabletu iPada albo właśnie konsolkę Switch. Po ogarnięciu wszystkich za i przeciw wybór padł na konsolę od N. Na początku podchodziłem do niej jak do produktu na którym odpalę emulatorki, androida i od czasu do czasu jakąś gierkę z biblioteki Switcha. I jak się zmieniło wciągu tych 3 miesięcy ? Ano zmieniło wiele... PS4 od dłuższego czasu leży nie używane a ja ciupie w giery na Switchu że aż miło. Kupiłem już parę gierek i nie mogę się oderwać.

Switch - materiał na najlepszą konsolę wszech-czasów ?

Po 3 miesiącach obcowania z produktem od Niny mogę śmiało stwierdzić, że z zagorzałego przeciwnika Switcha stałem się zagorzałym jego miłośnikiem. Dlaczego ? Przyczyn jest wiele. Nade wszystko mobilność. Mogę grać na tej konsoli dosłownie wszędzie. W łóżku, na fotelu, przed TV. Przełączanie między trybami mobilnymi a przenośnymi jest nie zauważalne, szybkie i wygodne - tak jak powinno to wyglądać. Gry w wersji na TV wyglądają lepiej i działają lepiej - ale to mobilne granie daje fantastyczną satysfakcję! I ta świadomość - zagrasz tak jak lubisz i gdzie lubisz. Zamiast np. kisić się w domu przed TV - pyk wyciągamy konsolkę i idziemy grać na leżaczku przed domem. Tak to jest to co brakuje PS4 czy XB1. PS4 ma zalążek tego (granie Remote na Vicie) ale działa to jak działa. Z lagami, zależne to wszystko od prędkości naszego routera i jakością nie dorównuje konsolce Niny (abstrahując od tego, że trzeba kupić konsolę dodatkową).

Kolejny plus tej konsoli to wielkość - to jest na dobrą sprawę tablecik (6 calowy) z przyczepionymi padami. Joycony (pady) są dość dyskusyjnym tematem - czy wygodne, że "latają" w dokach tabletu etc. etc. Ale ich pomysł jest kolejnym plusem. Można wyjąć obydwa i włączyć grę dla dwóch - każdy łapie swojego joycona i zabawa gwarantowana. Właśnie - zabawa. Couch multiplayer praktycznie jest martwy dla konsol ze stajni M$ czy Sony. A nawet jak jest to jest utrudniony (np. na Sony musimy założyć konto dla drugiego gracza - nawet jak chcemy zagrać parę partii w jakąś gierkę bo ktoś wpadł do nas na 15min). Spora część gier w konsoli od Niny ma wbudowany multiplayer. Dzielony jest ekran - i zabawa na całego. I to często do 4 graczy naraz! Bomba !Tego w dzisiejszych brak (szczególnie mi) brakuje. Prostego multi na jednej kanapie w gronie przyjaciół/rodziny.

Tablecik - mimo że mały - nie dość, że ma podzespoły o wiele starszego Nvidia Shield (opartego na androidzie) to troszkę mocy ma (wg. danych 1 Tflop). Udowadniają to programiści którzy portują gry na pstryczka. Mianowicie taki Wiedźmin 3 - który nadal jest dość wymagającą grą na PC - na Switchu sprawdza się fantastycznie. Działa w stałym klatkarzu, na TV prezentuje się całkiem nie najgorzej. Metro (stare strzelanki) - działają płynnie i wyglądają fantastycznie. Tu musimy przejść do pewnej sprawy - Switch nie jest dla ludzi którzy wymagają 60FPS w 4k. Ogólnie jest teraz taki trend, że wszystko musi działać ultra płynnie w najwyższej rozdziałce bo inaczej to jest kompletnie nie grywalne. Jednak dla takich dziadów jak ja - gdzie często nie miało się 20 FPSów (ach pamiętne granie w Quake w 20 FPSach czy też Tomb Raider w 15) - gdzie nie stawiam płynności rozrywki na piedestał grywalności jest to strzał w 10tkę. Mnie szczerze mierzi 60fps (nie dałem rady ograć metro na PS4 bo tam ten klatkarz działał negatywnie na mój układ trawienny). 4k mnie nie interesuje. Mnie interesuje grywalność, mobilność i spokój święty. I jak będę miał dostęp do gier na Switchu czy innej platformie to wybiorę Switcha. Proste. Bo wygoda...

Oczywiście konsola ma swoje wady. Pierwsze to wykonanie joycon'ów... Te analogi... Driffting pojawił się po 3 miesiącach na lewym joyconie. Denerwujące - a jedyną możliwością naprawy jest wymiana. Wymiana - i potrzeba śrubkręta Y - dziwnego wymysłu niny. Śrubki Y szybko się ścierają więc po kilku takich wymianach nie wiem jak będzie wyglądała sprawa naprawy jakiejkolwiek. Kolejna sprawa - cena gier. Na switchu znajdziemy genialną bibliotekę gier tak z 5-8 lat starszych ale w cenie najnowszych tytułów (~250zł). Oczywiście jest cała gama indyków - na tej konsoli indyki rosną jak grzyby po deszczu - dobrze bo sporo z nich jest świetnych i na tej konsoli wyglądają wyśmienicie (Katana Zero, Ori and The Blind Forest etc.) - tylko znowu - CENA... Kolejna sprawa - wykonanie stacji dokującej... Kupiłem nieoryginalny dok. Poczytałem w internecie jakie są problemy z nimi. I wróciłem do oryginalnego (bardziej uciążliwego i rysującego ekran) ponieważ nie chcę spalić układu w konsoli... To co oni tam wymyślili (wraz z dziwną ładowarką - niestandardową na każdy możliwy sposób) woła o pomstę do nieba. Dziwię się, że Nina nie chce zarobić na tych peryferiach. Niech wydarzą ładowarkę do konsoli z wyjściem HDMI wbudowaną w kostkę (by nie męczyć się z dodatkowym dokiem) i już by mieli sprzedaż że hej.

Switch a konsole PS5 czy nowy Xkloc

Jestem zdania, że konsolka Niny ma wielki potencjał na walkę z najnowszymi konsolami, które mają się pojawić. Dlaczego tak uważam ? Ponieważ koszt produkcji nowych gier będzie stale rósł - z prostego względu. Wysokie rozdzielczości wymagają lepszej jakości tekstur, lepszej jakości dźwięku, lepszych detali, lepszego motion capture itd itd. Czas pracy nad takim tytułem będzie szalenie długi i czasochłonny. Studia które będą miały pomysł na grę, ale nie będą mieli finansów będą mieli gdzie taką grę wydać. Na rynku jest miejsce dla słabszego sprzętu. Prostej architektury na którą można przecież zrobić wiele remasterów starych gierek i dorobić parę groszy. Szczególnie, że baza konsol rośnie z miesiąca na miesiąc - więc i odbiorców jest coraz więcej. I nie zapominajmy, że rynek gier w większości należy do mobilnych tytułów - czyli, że ludzie kochają PROSTE i nie rozbudowane gry. Nie potrzebują do tego 4k 120fps, HDR, 3D i bóg wie czego jeszcze.

Ale ale. Jest parę ALE. Nintendo musi w końcu wprowadzić pełnoprawne apki jak Netflix, Spotify czy HBO. Bez społecznościowych aplikacji Switch bardzo wiele traci. Jakbym mógł oglądać film Netflixa na tablecie - po czym przejść do salonu i dokończył oglądanie na 40 calowym TV to byłby strzał w dziesiątkę. Nie rozumiem polityki Nintendo w tym miejscu. Brak zwykłej przeglądarki, możliwości zajrzenia do Spotify jest dla mnie strzałem w kolano.

Kolejna sprawa - nie zrozumiała dla mnie zupełnie - wydanie Nintendo Switch Lite... Najważniejszy feature czyli granie na TV przestał istnieć na tej wersji. Mniejszy ekran, na stałe wbudowane kontrolery... Handheld za prawie 1k zł. Gdyby zostawili jakąś opcję na podłączenie do TV. Nope. Jakby Nintendo kompletnie nie wiedziało w którą stronę się wybrać. Czy w stronę Handhelda czy stacjonarki. Nie zrozumiały dla mnie krok, który może pogrzebać fantastyczny pomysł.


Podsumowując

Jeżeli szukamy konsolki, którą możemy zabrać ze sobą wszędzie, podpiąć do TV gdy mamy możliwość, na dodatek kochamy tytuły od Nintendo - to jest to strzał w dziesiątkę. Cena samej konsoli oraz gier trochę odstrasza. Ale jednak jest to naprawdę świetny sprzęt. I ma przyszłość przed sobą.

Baltikon - podsumowanie z perspektywy mojszej.

Hej,

Dziś skończył się Baltikon 2015. Wyjątkowo poszedłem zainteresowany kilkoma panelami. Przybyłem, przynerdziłem, wróciłem. A odczucia jakie?
Michał Gołkowski, źródło: fabrykaslow.com.pl
  • Spotkanie z Michałem Gołkowskim, jego świetne podejście do czytelników, poznanie i zweryfikowanie moich o nim wyobrażeń oraz mega zakończenie jego panelu same w sobie były warte zakupu wejściówki. Michał nie dość, że omówił genezę swoich wszystkich książek od czasów powstania Ołowianego Świtu, opowiedział o tym co będzie robił, odpowiedział i opisał swoje odczucia co do pracy pisarza, to jeszcze na sam koniec przeczytał surowy wstęp do książki nad którą teraz pracuje. Hands down, we mnie zrodziło się zaciekawienie tematem pierwszej wojny światowej oraz chęć zakupienia Stalowych Szczurów.
  • Absolutnie wszystkie panele prowadzone w sali naukowej zachwycały zapałem z którym były prowadzone. Szczególną nagrodę za bardzo profesjonalne przygotowanie oraz dzielenie się swoim spojrzeniem na temat Szamanizmu przydzielam Pani Alicji Rudnickiej za poprowadzenie panelu "Szaman – fantastyczna postać realnego człowieka?"
    ( N
    ie będę wspominać o tym w jaki świetny, pełen zapału, sposób została poprowadzona ta prelekcja. Trzeba tę osobę poznać, zobaczyć i posłuchać ).
    Alicja Rudnicka, źródło: doktowyklady.wordpress.com

     Drugą nagrodę dostaje prelegent, którego niestety nazwiska nie spamiętałem, za poprowadzenie prelekcji "Nie tylko Hiroshima - nietypowe sposoby wykorzystania energii atomowej". Jeżeli znajdujecie fun w absurdach zimnej wojny i jesteście w stanie strawić troszkę humoru - to nie będąc na tej prelekcji wiele straciliście.
    Chociaż nie będę was oszukiwać - zakopany w tej sali byłem mocno i każdy temat był dla mnie interesujący.
  • Zaskoczył mnie też charakter prowadzonych paneli i prelekcji. Jeżeli ktoś szedł na baltikon niekoniecznie z myślą o pogadaniu o animomangokomiksologii to się nie zawiódl. Dzięki pomocy Mandarynki oraz wolnych mówców, ewidentnie mówiących z doświadczenia, została poprowadzona cała masa ciekawych czasoumilaczy traktujących o kulturze dalekiego wschodu. Ukłoy też za możliwość spróbowania ośmiorniczki oraz bliżej niezdefiniowanego napoju powstałego z miksu wody i.. jogurtu. Pyszne rzeczy, świetne treści, salka dalekiego wschodu także była moją norką.
  • Podobnie jak salka wschodu dalekiego tak i salka kultury zgromadzała konwentowiczów zainteresowanych kulturą szeroko pojętą. Wielkie dzięki za poruszenie  Szczególnie w pamięć zapada panel "Religia, wierzenia, demony, duchy w różnych kulturach" którego to prowadzące zgrabnie poprowadziły nas przez dzieje religii. Przez strasznego Anubisa aż po przeurocze Kappa, które zawładnęły całkowicie publicznością. Wielkie ukłony także dla Marty Tymińskiej za fajne, zróżnicowane pogadanki związane z popkulturą.
    PS. Pamiętajcie, aby dać im ogóra, to bardzo istotne.
    Ogóroman uroczis, źródło: www.k-state.edu
  • Ogrom frajdy sprawiło mi też obcowanie z podobnymi mi ner.. graczami. W ostatni dzień wybrałem się na "Wszystko co chciałeś wiedzieć na temat Pokemonów, ale bałeś się zapytać". Bardzo szybko panel stracił znaczną część widowni, co wyszło mu na dobre. Dwie godziny pogadanki o uniwersum pokemonów. Creepypasty, zmiany w generacjach, remaki, kolorystyka, bugi, historia marki, dziwnopokemony, offspinowe gry, kinówki warte obejrzenia, odczucia co do serii. Mega, mega, mega milo spędzony czas. Prowadzący z umiejętny sposób poprowadził panel posiłkując się zainteresowaniem słuchaczy. Myślę, że te kilka godzin wyrwane z życia jest tym, o czym marzy każdy samotny (*sob*) fan jakiejkolwiek serii. Żałuję tylko, że nie skombinowałem sobie do was kontaktu. Na szczęście poleciłem wam d-serious, obym was tam spotkał :)


Paneli było o wiele, wiele, wiele więcej. Jeżeli dorosły facet dobrowolnie poświęca 3 dni wolnego na rzecz przesiadywania ze sobie podobnymi, po powrocie nie myśli wiele tylko siada do laptopa i pisze posta na blogu - to uwierzcie, naprawdę było warto. Konwent był mega udany, a porażka w postaci budynku w którym się odbywał jedynie ułatwiła wielu ludziom integrację. To naprawdę było widać, prędzej czy później każdy każdego znał przynajmniej z widzenia.

No, a tak troszkę w ramach jarania się copostowego - możecie mnie hejcić, skitrałem sobie na konwencie.. to!

Można było sobie wyczochrać także takie rzeczy (acz nie wyczochrałem):


[Vicious] Monster Hunter 4 Ultimate [cz.2]

Długo zbierałem się za napisanie tej recenzji. Zresztą mocno opóźnionej, bo przecież gra wyszła w lutym! Cóż począć – czasu mało, roboty sporo a chęci też nie za wiele.

Kto mnie zna, ten wie, że jestem fanem serii już od wielu wielu lat. Grałem chyba we wszystkie części i wszystkie wspominam z największą przyjemnością. Za niedościgniony wzór uważałem Freedom Unite. Dużo też ograłem w wersję Portable 3rd oraz Tri. Nowości zaprezentowane w tych ostatnich niektóre przypadły mi do gustu – inne mniej. Ale teraz mamy już wersję 4 Ultimate (czyli na dobrą sprawę rozwiniętą „czwórkę”, która na nasze nieszczęście została wydana tylko i wyłącznie w Japonii). Jak zobaczyłem 3DSa w wersji limitowanej i to w nowej edycji (New 3ds XL) to postanowiłem – musze ją mieć. To będzie dla mnie gra na min. rok jak nie dłużej. I nie pomyliłem się…

Co się zmieniło w porównaniu do poprzednich części ? Ano sporo. Jest w końcu sprawny tutorial, jest kilka miasteczek (nie jedno), są dwie Guild Hall’e (gwoli przypomnienia każda poprzednia część miała do zaoferowania jedno miasteczko i jeden Guild Hall). Liczba monstrów do ubicia prześcignęła tą znaną z Freedom Unite, dostaliśmy dwie nowe bronie (Insect Glaive oraz Charge Blade), masę nowej zawartości w postaci przedmiotów, zbroi, Hone broni (o tym później), nowych skilli, skakania (walka na kilku poziomach w pionie).

Mieszanka wyszła nad wyraz smakowita. Dla pojedynczego gracza otrzymaliśmy fantastyczną kampanię, możliwość uczestniczenia w wyprawach (gdzie nie ma ograniczeń czasowych), możemy zdobyć relic weapons oraz armor (sprzęt niedostępny nigdzie indziej – czasami możemy trafić na niesamowicie potężne sprzęty), przedmioty nie dostępne nigdzie indziej, no i wyzwania w postaci nie takich znowu łatwych potworów do ubicia. Gracze singlowi nie będą się nudzili – ok. 50h do ukończenia głównego wątku i ok. 80-100h by wykonać wszystkie przygody.

Gra sieciowa w końcu doczekała się gry przez Internet na konsoli przenośnej. To było to na co chyba wszyscy czekaliśmy. Nareszcie można by rzec. Wyszukiwarka pokoi została świetnie pomyślana (możemy szukać gier gdzie gracze robią odpowiednie questy – np. farmią Tigerexy). Super. Dodano okienko do chatów (niestety brak chatu głosowego) gdzie możemy porozumiewać się z graczami dzięki dotykowej klawiaturce. Ludzi chętnych do gry jest sporo (praktycznie zawsze znajdziemy interesujący nas pokój, gdzie ktoś robi Quest który my chcemy zrobić), rzadko kiedy wyrzuca nas lub innych graczy z gry (chociaż jest to szczególnie wkurzające jak walczymy z wyjątkowo ostrą bestią a tu nagle PYK – wszyscy padają na ziemię i pojawia się napis „xxxxx wyszedł z guild hall” a Ty zostajesz sam na sam z potworkiem). Tak czy inaczej – jest miód. Mega miód. Dla graczy hardcorowych do zdobycia HR 999 i Gold Crown (co ciekawe kilka takich osób już spotkałem). Dla zapaleńców setki godzin grania.

Co do nowości. Zniknęły farmy. I chyba ostatecznie. Na początku nie czułem nowego systemu pozyskiwania przedmiotów o mniejszej wartości (ale ważnych do tworzenia np. mikstur) lecz po pewnym czasie doceniłem go. Myślę, że tak już powinno zostać i twórcy nigdy nie powinni pakować się w inne pomysły. Na czym to polega ? W mieście jest staruszek który (po odblokowaniu) posiada 3 sloty w których możemy zamawiać różnego rodzaju dobra (podzielone na cztery kategorie) za punkty zdobywane w questach. Dodatkowo za te punkty możemy wymieniać na przedmioty, a jeszcze inne przedmioty na inne. Wiem brzmi to pokrętnie – ale ważne, że to działa tak jak należy (przykładowo w grze brak Azurosa czy Narcagugi (chlip) – ale możemy zrobić ich zbroje właśnie wymieniając przedmioty z innych potworów na ich odpowiedniki).

Nowe bronie wspaniale wpisują się w nowy system (gry w pionie). Za pomocą Insect Glaive możemy skakać dzięki czemu łatwiej możemy dosiąść potwora (też nowość). Po osiodłaniu monstra otrzymujemy prostą mini gierkę w której potwór chce nas zrzucić a my staramy się go na tyle pokiereszować by się wywrócił (i stracił sporo HP). Znacząco to urozmaica rozrywkę. No i mamy uczepioną do naszej dłoni robaka – którego wystrzeliwujemy w stronę potwora w celu zdobycia różnych power’upów. Druga broń (moja nowa miłość w Monster Hunter) – Charge Blade – to dwie bronie w jednej. Ładowalna coś jak Switch Axe, lecz gra się nią zupełnie inaczej. Podstawowo jest to miecz i tarcza (jak sword and shield – ale bez możliwości używania przedmiotów przy wyciągniętej broni) a po transformacji wielki topór (z olbrzymią mocą niszczenia lecz nasza postać potwornie wolno się z nią porusza). W łatwy sposób możemy tworzyć niekończące się comba, ładując tarczę i wyzwalając ogromny ładunek atutu dołączonego do broni (np. ognia,lodu,wody etc.). Po naładowaniu tarczy blok jest prawie równy blokowi z Lancy (najpotężniejszej tarczy w grze). Ogólnie rzecz ujmując – nowe bronie wymagają nauki grania nimi. Czasami jest to długa i męcząca ścieżka. Lecz warta świeczki. Starsi gracze mogą grać swoimi starymi sprawdzonymi broniami (wszystkie są dostępne).

Kolejną nowością odnośnie broni jest tzw Hone (nie wiem jaki jest odpowiednik w języku polskim tego wyrazu). Ja bym to nazwał zaklęciem. Jeżeli mamy broń o poziomie RARE 9 lub 10 – i nie da się jej już ulepszyć, to możemy ją zakląć. Mamy trzy możliwości – zwiększenie ataku, obrony lub dodanie leczenia (raz na jakiś czas atak na potwora uleczy nas). Zwiększa to sporo możliwości i zwiększa urozmaicenie.

Kolejną nowością jest zaraza (siana przez nowe jak i stare monstra). Zaraza zmniejsza naszą obronę oraz atak, lecz jeżeli uda się nam z niej wyleczyć to otrzymujemy w nagrodę kryształy, które możemy później wymieniać na kopiowanie przedmiotów lub tzw. melding talizmanów (w celu uzyskania nowych- zupełnie losowych).

A jak wygląda sam gameplay ? Jest super. Gra stała się szybsza i bardziej żywiołowa od tej znanej z trzeciej czy drugiej generacji. Nowe lokacje nie urywają czerepu, ale dobrze wpasowywują się w nową filozofię gry (więcej gry w pionie) dzięki czemu jest masa półek skalnych, stopni, miejsc do wspinaczki etc. dzięki których możemy skakać na grzbiety potworów oraz dostać się w różne fragmenty mapy.

Reasumując. Jest więcej więcej więcej i jeszcze raz więcej. I zdecydowanie lepiej. Sterowanie na NEW 3DS XL nie powoduje, żadnych kłopotów. Jest przyjemne i szalenie wygodne. Te zmiany były potrzebne serii. Dodały powiew świeżości. A gracze pokochali tą część. I ja ją pokochałem. I każdemu polecam.

[Prostuś][Gry] PokeMMO

Początek nowego miesiąca przynosi wam radosną nowinę - Prostuś znalazł "prawdziwe" MMO Pokemonów.

POKEMON BR (TIBIA):
Już od czasów liceum ganiałem za pokemonowymi grami online. W 3 liceum grałem z Kelem w Tibijska modyfikacje umożliwiającą nam grę w rejonie Kanto. Szkoda tylko, że mapa została zrobiona z zachowaniem kolejności lokacji - a nie dokładnym ich odwzorowaniem. Niestety przez to żadne z miast, pomimo iż zawierające to co powinno, nie przypominało rejonu Kanto. Na przestrzeni tych 3 lat wyszło wiele updatów silnika i jeżeli dobrze słyszałem - można już pobawić się w rejonie Johto, a wyłapać można poczki z 1, 2, 3 i 4 generacji.
Tak czy inaczej, Zdecydowanie nie tego szukałem. Pozostawię wam jednak odnośnik do gry. Sama w sobie jest zabawna, duele, questy, pokemony, ludzie. Tyle.
URL: KLIKNIJ PO BRAZYLIJSKIE POKEMONY


POKEMON-WORLD.EU:
Później napomknąłem się (a w zasadzie chyba Kelcia) na symulator walk online. Typowo strategiczna gra. Ze wszystkich pokemonów wybieramy sobie drużynę, ustalamy EVy, ataki, kolejność. Można zbudować dowolny team, walczyć rankingowo, albo towarzysko. W swoich walkach możemy ustalać reguły typu 1x hypnosis pod rząd, brak legend, przez co gra staje się bardziej wyrównana. Ludzie nie nadużywają legend, jak zwykle rządzą smoki (ale na nich jest wiele counterów). Gra szybka, budowa prosta, możliwości wielkie - gra nie jest PROSTA. Trzeba ogarniać hardo pokemony, wiedzieć co, gdzie, jak i kiedy. Jeden z lepszych umilaczy czasu. Cały czas updatowany (pokemon black 1/2 - wszystko jest. Każda generacja, każdy pokemon, każdy atak, każda natura, itemy dla pokemonów, etc.).
Nolifów takich jak ja jest wielu, więc gra jest stosunkowo popularna. Przegrać łatwo, ale wygrana daje straszną satysfakcję. Polecam to bardzo każdemu prawdziwemu fanowi pokemon, którego WFC na ds'ie zanudziło. Oczywiście możemy ją traktować jako testowy battleground drużyny, która chcemy zbudować w naszych poczkach.
URL: KLIKNIJ PO POKEMON-ONLINE.EU



Pokemon Tower Defense:
Gra pomimo iż jest zaledwie tower defense'm posiada ciekawą fabułę różną
od tej spotykanej w oryginalnych częściach gry.
Oczywiście wyjść mamy trochę więcej. Możemy pograć min. w fenomenalną grę Pokemon Tower Defense, w której wcielamy się w role trenera broniącego swoich rzeczy przed zgrają dzikich pokemonów (godziny siedzenia przed monitorem). Pokemony łapiemy podczas grania, jest ich cała masa. Każdy ma inne ataki, inaczej się zachowuje. To samo tyczy naszych przeciwników. Gra w przeciwieństwie do dwóch poprzednich - przeglądarkowa (co nie zmienia faktu, że strasznie wciągająca). Projekt rozwijany od dłuższego czasu doczekał się nawet części drugiej (co potwierdza jego fenomen). Tryby walk online, wymiany pokemonów, łapania shiny, areny i wiele, wiele więcej - wszystko w tak niepozornym opakowaniu.
Ps. Gra bazuje na spritach z częsci wydanych na GBA.
URL: POKEMON TOWER DEFENSE (1, 2 i ich haki)




Nie tego jednak w oryginale miał dotyczyć ten post. Prostuś znalazł prawdziwe MMO z biegającymi trenerami, mapą z części oryginału. Bez przerobionej grafiki, prosto mówiąc - ze zwyczajnie dodanym trybem multiplayer. W sieci gier bazujących na gamemakerach jest pełno. Serwery kuleją, gra poprzerabiana, NPC i fabuła inny.



PokeMMO:
Konkretne motto gry zachęca do grania. No bullshit, just games.
Ale dzisiejszego dnia natknąłem się na ciekawą instrukcję co do jednej z "podobnych". Do odpalenia gry potrzeba ROMu Pokemon Fire Red - huh? Sądziłem iż zrobili tak żeby nie otrzymywać roszczeń o prawa autorskie (zapewne taki był zamysł).. ale po odpaleniu w oczy rzuciła mi się łudzące podobieństwo do oryginału. Zaryzykuję teorię iż nie tylko grafiki zostały wyciągnięte z Fire Redów. Chyba ktoś napisał algorytm, który przerobił mapkę gry używając danych z oryginału.
Oczywiście - większość ludzi swojego carta z grą nie ma, ale nie ja. Także PokeMMO odpaliłem z czystym sercem. Warto dodać, że gra jest napisana w Javie. Co za tym idzie bez JRE sobie nie pogramy, ale możliwość ściągnięcia Javy ma prawie każdy. Ponadto z racji tego iż jest to właśnie ten a nie inny język programowania - zyskaliśmy łatwym sposobem klienta pod linux'a (nie wiem jak jest z macem, ale pewnie tak samo jak z linuxem).



MOJE FIRE REDY, TAKI BOGATY JESTEM
Po ściągnięciu paczki ze strony głównej musimy wrzucić swojego roma Fire Redów do folderu pokemmo_rozpakowane/roms/. W wersji na Linuxa odpalamy grę skryptem o rozszerzeniu .sh, w przypadku Windowsa - plikiem .exe. Niestety w przypadku mojej dystrybucji Linuxa musiałem zmienić kodowanie skryptu, gdyż ten zwyczajnie się nie odpalał wyrzucając odpowiedni kod błędu. Chwila roboty, jedna komenda w vim'ie, nadanie chmodów i.. już gramy. Do gry logujemy się pass'ami stworzonymi na stronie głównej gry, tworzymy swoją postać (sprite z Fire Redów ; dziewczyna i chłopak). Tu już pierwsza zmiana co do oryginału - mamy kilka wersji kolorystycznych naszego wyglądu, Oak nie pyta nas o imie - lecz wpisujemy je podczas tworzenia postaci. A reszta.. a reszta to już znane nam Pokemon Fire Red - tylko, że z dodatkiem multiplayer :)



Niestety z racji tego iż silnik gry był pisany od zera od czasu do czasu możemy napotkać "slowdowny" z racji kiepskiej komunikacji z serwerem, zapewne załapiemy się też na kicki, bugi i tym podobne. Walka w grze to kopia systemu znanego każdemu graczowi z oryginalnych serii. Animacje starają się przypominać oryginał, ale nim nie są.



Występowanie pokemonów zdaje się pokrywać z wersją GBA.




Ludzi jest pełno, uprzejmi - jak to zazwyczaj fani tytułu są dla siebie. Ludzie już w Pallet Town zapraszają do walk swoimi świeżo nabytymi starterami.

Przemiłym elementem gry jest tak wierne odwzorowanie mapy oraz historii. NPC robią to co mają robić, w domkach jest to co być powinno. Do tego ta piękna, przefiltrowana grafika GBA (naprawdę, poki są ładne).





Trawiaste poki to cheat na życie :>
Dialogi NPC są żywcem wzięte z Fire Redów. Bardzo mnie to ucieszyło, gdy NPC poinformował mnie iż mogę przejść do menu naciskając.. przycisk start : ) Menu jednak jak widać zostało przerobione na bardziej intuicyjne. Na zdjęciu "przegląd" Bulby.

Kolejną przemiłym dodatkiem jest sterowanie. W standardzie poruszamy się strzałkami.. przyciski akcji to z i x. Prawda, że znajome ?
URL: KLIKNIJ PO POKEMMO



Mam nadzieję, że już same zamieszczone screeny zachęciły was do grania. O wolnym czasie możecie zapomnieć, gra jest na to za dobra.
Polecam i idę robić ogórki, PROSTAN.